Start » Artykuły naukowe, Styl życia

Żywność z sąsiedztwa

9 listopada 2010

truskawki z lokalnej farmy

Żywność w Polsce nie różni się od tej w krajach Unii Europejskiej. Wizyta w amerykańskich czy kanadyjskich supermarketach przekonuje, że można tam znaleźć wiele produktów podobnych do naszych, lub nawet takich samych. Mają bardzo długi okres przydatności do spożycia, są pięknie opakowane, zawierają wiele dodatków konserwujących i upiększających, nadmiar soli czy cukru, ale znacznie mniej cennych mikropierwiastków i witamin. Czy musimy jeść konserwowane produkty, których droga z plantacji na talerz to 1500 mil? – pytają Amerykanie.  Duże grupy społeczne w Ameryce i w Europie zaczęły doceniać świeżą żywność. Popularny staje się ruch „eat local”, czyli jedz produkty lokalne, kupowane bezpośrednio od rolnika. Załóż ogródek przy domu, uprawiaj zioła w doniczkach na balkonie. Powrót do bioróżnorodności i świeżej żywności daje korzyści zdrowotne, ekologiczne i ekonomiczne.

Żywność z dodatkami

Najwięcej dodatków (skrobia, żelatyna, pektyna, guma guar, konserwanty) mają przetwory mleczne (w 150 g porcji jogurtu jest ich 10 g), napoje w proszku (cappuccino 0.11g/filiżankę) i margaryny (3 g w 100 g). Nie ma rozeznania jaka ilość tych substancji jest pobierana z dietą, ale oszacowano, że dzienne spożycie dodatków może sięgać nawet 20 g. Konieczny jest monitoring składu chemicznego, bowiem niektóre dodatki wykazują działanie alergizujące, nawet gdy są obecne w małych ilościach. Bardzo niepokojący jest zwłaszcza wzrost liczby dzieci z alergiami. Również osoby starsze, które gorzej przyswajają składniki pokarmowe, powinny unikać żywności z dużą ilością dodatków.

Mamy zdrową żywność – można usłyszeć na oficjalnych forach. Zdrową, bo mało jest zatruć pokarmowych. Jednak nieobecność bakterii chorobotwórczych, to nie jest jedyne kryterium oceny czy dany produkt jest korzystny dla zdrowia. Przetworzona żywność ma nadmiar soli i cukru. Znaczną część cennych witamin i minerałów traci w czasie procesów technologicznych. Wyniki analiz chemicznych żywności w USA są alarmujące: dzisiejsza ma o 10% mniej magnezu, o 47% mniej żelaza i o 60% mniej miedzi niż ta sprzed 50 laty. Jeszcze 100-200 lat temu żywność była bardziej naturalna, źle konserwowana, ale produkowana bez pestycydów i herbicydów. Rośliny z pola miały znacznie większą zawartość minerałów, witamin i flawonoidów niż te spod folii.

Jaka jest przyszłość? Nadzieją jest żywność funkcjonalna, nie tylko z uzupełnionymi składnikami, które stracono w czasie przetwarzania, ale też wzbogacona w inne potrzebne dla zdrowia mikroskładniki, najlepiej organiczna, ekologiczna. Ale takich produktów ciągle jest w naszych sklepach za mało.

Bunt konsumentów

Wielu konsumentów uświadomiło sobie, że ich zdrowie i kondycja bardzo zależy od sposobu odżywiania: jaka jest twoja żywność takie są twoje możliwości życiowe (ang. „you are what you eat”).  Warto też dodać: zadbaj o siebie, bo „twoje zdrowie jest w twoich rękach”. Jedz świeżą, mało przetworzoną żywność, a nie produkty konserwowane, z tanich supermarketów. Konsekwencją tego są zyskujące popularność ruchy o hasłach „slow food” oraz „eat local”. Ich polskie odpowiedniki to „jedz powoli”, „jedz lokalne produkty”.

Sympatyczny i godny poparcia jest ruch „slow food” – to odpowiedź na „fast food”, czyli hamburgera na ulicy. Zwolennicy „slow food” postanowili nie śpieszyć się, cieszyć się jedzeniem w towarzystwie rodziny i znajomych. Wieczorem, po pracy, miło jest posiedzieć przy stole w jedząc drobne przekąski, owoce, orzechy, a następnie przygotowując dobrą kolację.

Uzasadnienie ruchu “eat local” jest bardzo racjonalne. Rolnicy sprzedający lokalnym konsumentom nie muszą się martwić opakowaniami, kosztami transportu i długim okresem przydatności do spożycia. Mogą się skupić na zapewnieniu produktom świeżości i najwyższej jakości. „Jedz lokalnie” oznacza korzystanie z produktów sezonowych. Odżywiamy się w zgodzie z naturą: w czerwcu objadamy się truskawkami, w lipcu wiśniami, w sierpniu przychodzi kolej na gruszki i śliwki. W Polsce często kupujemy żywność na targu. W Kanadzie popularne są weekendowe wyjazdy na farmę i samodzielne zbieranie owoców.

Dla mieszkańców dużych miast wyprawa na wieś jest ciekawa. Zaskakujące, ale miejskie dzieci nie wiedzą co kurczak je, nie widziały z bliska pola ziemniaków ani sadu. Jakie rośliny rosnące w okolicy są jadalne? Jak przechować żywność bez lodówki?  Popularność telewizyjnych programów typu „survival, czyli jak przeżyć w lesie” wynika z faktu, że ludzie zapomnieli jak się wyżywić bez sklepu spożywczego.

 

 

Ruch „eat local” w USA

W ciągu ostatnich 100 lat wiele rodzajów żywności i potraw zniknęło; nawet 2/3 rodzajów owoców czy warzyw nie jest teraz uprawianych, bo powstały inne odmiany. Na ogromnych obszarach są monokultury rolne, ale niszczy to ekosystem. Organizacja Renewing America’s Food Traditions (RAFT) postanowiła przypomnieć Amerykanom jak przyrządzić tradycyjne dania starej kuchni. Były to proste potrawy, wykorzystujące produkty z własnego gospodarstwa i ogrodu, dające siłę i zdrowie.

Z analiz Center for a New American Dream (CNAD) wynika, że lepszą żywność produkują małe farmy, zapewniają większą bioróżnorodność, chronią większą pulę genów uprawianych roślin, co jest ważne w zapewnieniu bezpieczeństwa żywienia w długim okresie. Małe farmy są mniej agresywne wobec środowiska, produkują mniej odpadów, zanieczyszczeń, nie używają chemii na dużą skalę. Wg. ocen Leopold Center for Sustainable Agriculture korzystanie z lokalnie produkowanej żywności może pomóc w walce z globalnym ociepleniem. Jest szokujące, ale przeciętny produkt przed położeniem go na amerykańskim talerzu podróżuje 1500 mil. Korzystanie ze świeżych produktów z sąsiedztwa eliminuje ogromne ilości paliwa do ciężarówek i samolotów. Organizacja EcoTrust (Portland, Oregon) zachęca konsumentów do tego, aby część pieniędzy przeznaczyli na zakup lokalnych produktów, wyprodukowanych w promieniu 100 mil od domu. Warto spróbować świeżych owoców i warzyw, a to czego się nie zjadło zamrozić lub zrobić domowe przetwory. Jarzyny z grządki, owoce zrywane godzinę temu – smakują zupełnie inaczej.

W latach 1935 – 2002 USA straciły 4,7 miliona farm. Z roku na rok farmerzy otrzymują coraz mniej gotówki. Agrobiznes podwoił zyski, ale coraz większa część zysku idzie na przetwarzanie produktu, marketing i zyski korporacji, coraz mniej trafia do producenta. W 1967 farmy owocowe zarabiały 31%, w 1997 roku tylko 18%, zyski ze sprzedaży świeżych warzyw spadły z 32% do 21%. Oszacowano, że z 1 dolara tylko 21¢ zarabia farmer uprawiający warzywa, pozostałe 79¢ idą na marketing i dystrybucję. Próbuje temu przeciwdziałać Community Supported Agriculture (CSA), organizacja zrzeszająca udziałowców farm. Osoby zdecydowane na korzystanie z lokalnych produktów mogą wykupić udział w farmie, a w zamian dostają część zbiorów. Mają zapewnione świeże, wysokiej jakości produkty, a farmer gwarantowany zbyt i pieniądze na rozwój gospodarstwa.

Ogródek na tyłach domu

Zdrowa żywność z okolicy

Ruch „jedz lokalne produkty” zyskał dodatkową popularność wiosną 2010, kiedy to pył wulkaniczny zablokował transport lotniczy. Puste półki w sklepach w Wielkiej Brytanii uświadomiły, że kraj przestał być samowystarczalny, bo taniej było wszystko przywieźć. Geolodzy z Uniwersytetu Alberta (Kanada) ostrzegają, że topnienie lodowców spowoduje więcej trzęsień ziemi, tsunami i wybuchy wulkanów. Nasza cywilizacja jest bardzo wrażliwa na zakłócenia w komunikacji i transporcie, ale czy musimy się uzależniać aż tak bardzo od żywności z daleka? Czy nie warto zapłacić trochę więcej za jabłka spod Grójca i nie liczyć na regularne dostawy bananów z Kolumbii? Trzeba zacząć jeść lokalne produkty, a więc kilka rad:

  • Poznaj owoce uprawiane w twojej okolicy i produkty sezonowe.
  • Kupuj na lokalnym bazarze produkty bezpośrednio od rolników.
  • Kupując w sklepach, sprawdzaj na etykiecie miejsce pochodzenia towaru.
  • Znajdź restaurację, która ma lokalnych dostawców ryb, drobiu czy owoców
  • Kupuj u lokalnych producentów. Chleb na zakwasie z małej piekarni, wędzone w dymie wędliny z masarni inaczej smakują i są zdrowsze.

Załóż ogródek na tyłach domu. Zamiast kawałka strzyżonego trawnika możesz mieć świeży koperek, pietruszkę, bazylię, pomidory. Posadź krzak aronii, a może nawet 2-3 drzewa owocowe.  Uprawiając własny ogród spalasz kalorie zamiast benzyny do samochodu, co też wychodzi na zdrowie.

Korzystanie z żywności z sąsiedztwa daje szereg korzyści: ekologiczne, bo różnorodność uprawianych roślin zapewnia zdrowe ekologiczne relacje i odporność na choroby. Oczywiste są korzyści gastronomiczne: mamy bogactwo smaków i zapachów. Zachowanie tradycyjnej wiedzy kulinarnej to korzyść dla kultury. Korzyści zdrowotne: urozmaicona dieta daje odporność na choroby.

Poleć w swojej społeczności!